Metoda Tomatisa otwiera obiecujące perspektywy dla dzieci autystycznych. W jaki sposób słuchanie może pomóc przywrócić komunikację?

Nowa nadzieja dla dzieci autystycznych

Pewne jest, że istnieje nie tylko jedna postać autyzmu, lecz raczej zespół autystyczny. Anglosasi nie mówią dziś już o autyzmie jako o ściśle określonej patologii, lecz o spektrum autyzmu (autistic spectrum), w którym znajdują się dzieci o bardzo zróżnicowanych stopniach trudności komunikacyjnych. Owa nowa definicja okazała się konieczna od kilkunastu lat z powodu rosnącej i niepokojącej liczby dzieci wykazujących tendencje autystyczne, lecz niemożliwych do zdiagnozowania jako autystyczne. Różnią się one na przykład od klasycznych kryteriów autyzmu tym, że pozostają bardzo czułe wobec rodziców, a nawet wobec mniej bliskich osób. Często mają dość dobry kontakt wzrokowy i wydają się towarzyskie, mimo trudności komunikacyjnych.

Oznaki autystyczne skupiają się w czterech dziedzinach:

  • Socjalizacja: trudność z przyswajaniem reguł komunikacji społecznej, może wydawać się całkowicie ignorować obecność bliskich osób.
  • Komunikacja: zaburzenia komunikacji werbalnej i niewerbalnej, trudność rozumienia gestów i mimiki twarzy.
  • Emocje: chwiejność uczuciowa (niestabilność), nadwrażliwość, nieadekwatne reakcje.
  • Wyobraźnia: niewiele zabaw twórczych, obsesyjne zainteresowania pewnymi aktywnościami lub tematami.

Ponadto zwykle stwierdza się dużą oporność wobec zmian i wielką potrzebę rutyny współmierną z poziomem ich lęku.

Mimo licznych badań w tej dziedzinie pochodzenie autyzmu wciąż nie zostało jasno wyjaśnione. Badania medyczne wskazują na możliwą obecność czynników genetycznych. Istnieją jednak także czynniki zewnętrzne: przypadek dzieci porzuconych w niektórych sierocińcach krajów ubogich jest tego strasznym przykładem! Innym możliwym czynnikiem wyzwalającym byłoby osłabienie układu odpornościowego z powodu obecnego programu szczepień, który jest dla niektórych dzieci zbyt obciążony i zbyt wczesny. Program ten bowiem ciągle się powiększa i wymaga, by być stosowanym coraz wcześniej, krótko po urodzeniu.

Dla przykładu — następujące statystyki przedstawione w angielskim czasopiśmie The Autism File na temat wprowadzenia szczepionki MMR (odra–świnka–różyczka): w 1988 roku potrójna szczepionka jest wprowadzana w Anglii równocześnie ze stanem Kalifornia. Statystyki Kalifornii wykazały wzrost dzieci wykazujących tendencje autystyczne o 300% w ciągu dziesięciu lat następnych. W Anglii badania ujawniły również znaczny wzrost przypadków autystycznych wynoszący jedno dziecko na 138 przed ukończeniem 4. roku życia. Czasopismo podkreśla także, że w 1988 roku przesunięto szczepienie DTP (błonica–tężec–polio) z 6. miesiąca na 3. miesiąc.

Dziś dziecko czteromiesięczne mogło tym samym otrzymać już ponad dziesięć zastrzyków! Mamy więc prawo zapytać, jakie są skutki tych szczepionek na układ odpornościowy noworodka — bardzo niedojrzały w chwili narodzin i niezdolny przetwarzać tej masy informacji stanowiącej do tego ogromną agresję immunologiczną. Otóż układ odpornościowy jest w pełni funkcjonalny dopiero około 7. roku życia, a najlepszą „szczepionką" pozostaje przyjmowanie siary w pierwszych dniach karmienia piersią. Bardzo bogata w białka, a zwłaszcza w przeciwciała, jest niezbędna do uodpornienia noworodka. Obecne przeciwciała są dostosowane do naturalnego środowiska dziecka, gdyż zależą od czynników infekcyjnych, na które matka była narażona przez całe swoje życie. Siara musi więc być pierwszym pokarmem, który ma przedostać się do przewodu pokarmowego po urodzeniu, i żaden produkt obecnie nie może jej zastąpić.

Noworodki karmione piersią są tym samym lepiej uodpornione niż wychowywane na butelce. Z drugiej strony — po co za wszelką cenę uniemożliwiać pojawienie się chorób dziecięcych, skoro odgrywają one zasadniczą rolę w dojrzewaniu samego układu odpornościowego? Gorąco doradzamy młodym rodzicom wyrobienie sobie własnego zdania, na przykład sięgając po książki w rodzaju Vaccinations : le droit de choisir dr. François Choffat (wyd. Jouvence).

Niezależnie od pochodzenia, jedna rzecz jest jasna i — według dr. Tomatisa — narzuca się sama: dziecko autystyczne odcięło swoje słuchanie. Celem psychozmysłowej terapii Tomatisa jest rozwijać lub przywracać komunikację, gdy została odcięta lub zakłócona z bardzo różnych powodów.

Chodzi o przywrócenie uchu zdolności pełnienia swojej zasadniczej roli organu komunikacji. Słyszeć i słuchać to dwa zupełnie różne procesy: dziecko autystyczne słyszy doskonale, a często nawet cierpi na nadwrażliwość na dźwięki — lecz nie słucha. O dziecku głęboko zamurowanym w autyzmie Alfred Tomatis pisał: „Odmawiając słuchania — to znaczy integrowania języka — dziecko będzie żyło w dźwiękowym świecie, z którego mowa zostanie wykluczona. Sytuacja szczególnie bolesna, równie wyczerpująca dla tego, kto jest nią obarczony, jak i dla rodziny, która czuje się jak nigdy bezbronna wobec owej odmowy wszelkiej komunikacji. Tak więc autystyk żyje intensywnie i paradoksalnie w świecie akustyczno-dźwiękowym, w którym wszelka semantyka jest wykluczona, nieznana. Choć może usłyszeć przelot muchy, nie jest w stanie odebrać własnego imienia, gdy się je wymawia obok niego. Wszystko dzieje się tu tak, jakby zaszedł rozłam między czuciem a postrzeganiem. Działanie bierne — to, które pozostawia go zanurzonym w dźwiękach — utrzymuje się czasem nawet w nadmiarze…"

[Tekst FR oryginalny urywa się w tym miejscu — brak kontynuacji w źródle.]