Geneza Audio-Psycho-Phonologie
Jak Alfred Tomatis — wcześniak uznany za zmarłego — został jednym z najwybitniejszych badaczy ucha i słuchania.
Geneza Audio-Psycho-Phonologie
Audio-Psycho-Phonologie. „Szkoda zachodu, dziecko nie żyje!" — usłyszała rodzina 1 stycznia 1920 roku. Akuszerka właśnie pochwyciła wcześniaka — sześć i pół miesiąca, mniej niż 1300 gramów — za prawe ucho, aby złożyć go do kosza. W panice, jaka ogarnęła otoczenie, babka ze strony ojca wzięła chłopca w ramiona i ostatecznie zdołała go ożywić. Takie były pierwsze godziny Alfreda Tomatisa! Po latach mówił, że to właśnie tamten uraz — życie wewnątrzmaciczne brutalnie przerwane i bliskość śmierci — pchnął go ku badaniom nad życiem prenatalnym, w stronę pytania o narodziny słuchania.
Audio-Psycho-Phonologie: nowa dyscyplina! U jej podstaw legło kilka splotów. Absolwent paryskiego Wydziału Lekarskiego, otorynolaryngolog, Alfred Tomatis już od 1947 roku zajmował się głuchotą zawodową. Kierował wówczas Laboratorium Akustycznym Arsenałów Lotniczych. Miał za zadanie
zbadać ubytek słuchu u ludzi pracujących na stanowiskach prób silników naddźwiękowych — chodziło o ustalenie, czy należy im się odszkodowanie. Zauważył, że ubytkom słuchu towarzyszy najczęściej wyraźne zniekształcenie głosu. Równolegle przyjmował licznych śpiewaków operowych, których kierował do niego ojciec — Humbert Tomatis, znakomity śpiewak. Ten ostatni był przekonany, że syn z racji rodzinnych więzi poradzi sobie z problemami głosu w sposób naturalny. Alfred Tomatis nie miał jednak wówczas konkretnego przygotowania w tej dziedzinie i sięgnął po dawki siarczanu strychniny — środek zalecany przez Froeschelsa, najwybitniejszego foniatrę wiedeńskiego epoki. Preparat miał napinać struny głosowe niczym strojone skrzypce. Pierwsze próby nie przyniosły jednak żadnej poprawy. Tomatis zwiększał więc dawki — aż jeden z pacjentów wrócił przerażony po tym, jak na scenie „zacisnął się na głosie", to znaczy o mało się nie zadławił. Nie wiedząc, co dalej robić, postanowił wykonać u nieszczęsnego śpiewaka audiogram. Decyzja okazała się brzemienna w skutki: stwierdził u niego uszkodzenie ucha podobne do tego, jakie obserwował u robotników arsenałów. Postawił wówczas tezę założycielską: zaburzenie głosu nie wynika z wady strun głosowych, lecz z uszkodzenia ucha. Ten śpiewak cierpiał na głuchotę zawodową! Wszystko się zgadzało, jeśli wziąć pod uwagę, że wybitny tenor z reguły osiąga 110, 120, a nawet 130 decybeli. W puszce czaszkowej daje to około 150 dB. Silnik testowany na ziemi to 130 dB — z inną wprawdzie energią, ale rząd wielkości ten sam. Wsparty tą obserwacją, która kłóciła się ze wszystkimi ówczesnymi teoriami, Tomatis zaczął pogłębiać
swoje badania, by uchwycić stały paralelizm między audiogramem osoby a krzywą obwiedni częstotliwościowej jej głosu. Związek ucha z głosem został ustalony — i otwierało się przed nim całe pole reakcji oraz kontr-reakcji audiowokalnych. Specjalny układ filtrów częstotliwościowych pozwalał mu dowolnie modyfikować to, co podmiot słyszy, a jednocześnie obserwować, jak zmiany te odbijają się w częstotliwościach jego głosu.
Fonogram uzyskany po wymówieniu zdania, gdy ucho samokontrolujące pracuje z krzywą tonalną odpowiadającą powyższemu audiogramowi.
Fonogram tego samego zdania wymówionego przez tę samą osobę, gdy filtr narzuca samokontroli słuchowej inną krzywą odpowiedzi.
Przekonany, że każde zaburzenie słuchu odbija się natychmiast na emisji głosu, Tomatis pomyślał, że można korygować wadliwy głos, narzucając uchu idealną krzywą odpowiedzi słuchowej — krzywą wybitnego profesjonalisty głosu. Już od pierwszych sesji notował chwilową poprawę, która po dostatecznym treningu utrwalała się na stałe (efekt remanencji). Aby tę stymulację urzeczywistnić, doktor Tomatis zbudował aparat elektroniczny, nazywany później Oreille Électronique — urządzenie o „Effet Tomatis".
Prawa Tomatisa
W 1957 roku odkrycia te zostały opublikowane przez Akademię Medyczną w Paryżu i przez Akademię Nauk pod nazwą „Effet Tomatis". Sformułowano je w trzech prawach: 1 • Głos zawiera tylko to, co ucho słyszy. 2 • Jeżeli przywrócić uszkodzonemu uchu zdolność prawidłowego odbioru utraconych lub osłabionych częstotliwości, te zostają natychmiastowo i nieświadomie odtworzone w głosie. 3 • Można trwale zmienić głos przez stymulację słuchową utrzymywaną wystarczająco długo. Wyniki uzyskane dzięki aparatowi o „Effet Tomatis" otwierały przed doktorem Tomatisem szerokie pole pedagogiczne i terapeutyczne.
„Nadstawić ucho — to nadstawić to właściwe", to znaczy prawe! Tomatis odkrył też inny zasadniczy warunek pięknego głosu, mówionego czy śpiewanego: lateralizację słuchową. Cykl eksperymentów pozwolił mu stwierdzić, że jeśli sztucznie zablokować śpiewakowi prawe ucho, ten od razu ma poważne kłopoty: traci harmoniczne, głos staje się ciężki, monotonny, intonacja i rytm zawodzą. Odwrotnie — odcinając mu zwrotnik z ucha lewego, sprawiamy, że głos staje się na powrót czysty, nośny i bogaty w harmoniczne, gdyż prawe ucho przejmuje rolę prowadzącą.