Podstawowa zasada działania Oreille Électronique
Wszystko zaczęło się trzydzieści lat temu od zestawienia dwóch serii obserwacji. Jako otorynolaryngolog i syn śpiewaka, Alfred Tomatis musiał leczyć artystów, których głos się załamał. W tym samym okresie kierował Laboratorium Akustyki Arsenałów Lotniczych. Badał tam osoby, których słuch uległ pogorszeniu wskutek pracy na stanowiskach prób silników naddźwiękowych — by ustalić, czy należy je odszkodować — i jednocześnie dość często stwierdzał wyraźne zniekształcenie głosu.
Zaczął się zastanawiać, czy uszkodzony słuch nie był ostatecznie przyczyną zaburzeń głosu — nawet u śpiewaków. Wielki tenor dochodzi bowiem do 110 dB, 120 dB, a nawet 130 dB: co daje w czaszce mniej więcej 150 dB. Otóż silnik ATAR na ziemi to 132 dB — energia nie jest ta sama, ale natężenie wyjściowe — tak.
Pogłębiając obserwacje, Alfred Tomatis zostaje uderzony równoległością między badaniem audiometrycznym a krzywą obwiedni analizy spektralnej głosu. Rozpoczyna serię eksperymentów dotyczących reakcji i kontrreakcji słuchu na emisję głosową.
Używa do tego dwóch zestawów:
- jednego pozwalającego zwizualizować rozkład harmoniczny wydobywanych dźwięków (analiza spektralna) — za pomocą mikrofonu i analizatora;
- drugiego dającego możliwość dowolnego modyfikowania słuchu uczestnika eksperymentu: jego głos chwytany jest drugim mikrofonem połączonym ze wzmacniaczem, którego cechy odpowiedzi na poziomie słuchawek noszonych przez badanego można modyfikować dzięki grze filtrów (górnoprzepustowych / dolnoprzepustowych / pasmowych) — pozwalając zmieniać sposób słyszenia badanego, a w konsekwencji jego sposób kontrolowania siebie.
Nadzwyczajna waga ujawniających się kontrreakcji pozwala Tomatisowi twierdzić, że istnieje prawdziwy obwód zamknięty autoinformacji, którego odbiornikiem kontrolnym w momencie emisji na poziomie narządów fonacyjnych jest właśnie ucho — i że każda modyfikacja narzucona temu odbiornikowi natychmiast pociąga znaczącą modyfikację gestu głosowego: łatwą do dostrzeżenia wzrokowo, słuchowo, a w każdym razie fizycznie kontrolowalną na lampie katodowej analizatora.
Tak więc — pewny tego, że sposób ekspresji głosowej właściwy warunkowaniu całości aparatu fonacyjnego, uzewnętrzniający się przez znany gest głosowy, odpowiada określonemu sposobowi słyszenia wyznaczonemu mniej lub bardziej złożonym warunkowaniem całości aparatu słuchowego; pewny ponadto, że każda modyfikacja tego sposobu słyszenia rodzi nowy gest fonacyjny — Alfred Tomatis próbuje przekształcić wadliwe warunkowanie nowym warunkowaniem, obliczonym na podstawie idealnej krzywej odpowiedzi słuchowej (np. krzywej wielkiego profesjonalisty głosu). Już od pierwszych sesji stwierdza się, że utrzymuje się tymczasowa remanencja tego nowego stanu — a po pewnym okresie treningu staje się ona trwała.
By praktycznie zrealizować ten proces, Tomatis konstruuje aparat, który nazwany zostanie Oreille Électronique à effet Tomatis.
Cztery podstawowe prawa Alfreda Tomatisa
Raoul Husson, powtarzając ten eksperyment w 1957 roku w Laboratorium Fizjologii Funkcji Sorbony, w pełni go potwierdza i grupuje ten zestaw kontrreakcji audio-fonacyjnych pod nazwą Effet Tomatis.
Definiują go cztery prawa:
- Głos zawiera tylko to, co ucho słyszy.
- Jeśli przywróci się uchu uszkodzonemu możliwość prawidłowego słyszenia źle odbieranych częstotliwości, te zostają natychmiast i bez wiedzy badanego przywrócone w emisji fonacyjnej.
- Uogólniając tę relację audio-fonacyjną na ucho normalne: ucho przekazuje aparatowi fonacyjnemu modyfikacje słuchu sztucznie mu narzucone.
Alfred Tomatis zadał wówczas sobie pytanie, w jaki sposób ucho może zachować korzyść z tego ćwiczenia i stopniowo się polepszać — i dochodzi do czwartego prawa:
- Słyszenie wymuszone, na zmianę podtrzymywane i znoszone, dochodzi do trwałej modyfikacji słyszenia i fonacji.
Oreille Électronique i jej tryb działania
Aparat ten jest złożeniem elektronicznym obejmującym wzmacniacze, filtry i grę elektronicznych przełączników. Można go używać w dwóch sytuacjach:
- Informacja przekazywana przez magnetofon przechodzi przez Oreille Électronique, zanim dotrze do uszu badanego przez słuchawki (trening czysto słuchowy).
- Informacja przekazywana przez magnetofon jest odbierana i reprodukowana przez badanego podczas dźwiękowych przerw rozłożonych na taśmie magnetycznej: niemal jednocześnie głos ucznia jest chwytany przez mikrofon, kontrolowany i modyfikowany przez Oreille Électronique (trening audio-głosowy).
Oreille Électronique działa, modelując informację w obrębie określonego pasma przenoszenia, aby usunąć skotomy (zapadnięcia krzywej słuchania na pewnych częstotliwościach) i nadać tej krzywej przebieg niezbędny (nachylenie wstępujące) dla percepcji i analizy o maksymalnej jakości.
Co więcej, oferuje komunikatowi dźwiękowemu dwie możliwe ścieżki ku słuchawkom końcowym. Pierwszy kanał odpowiada wprowadzeniu w napięcie błony bębenkowej oraz mięśni młoteczka i strzemiączka; drugi sprzyja raczej ich rozluźnieniu. Wystarczy wówczas zwykła regulacja, by naprzemiennie przepuszczać informację z jednego kanału na drugi — i wywołać tym samym ciągły ruch napięcia i rozluźnienia mięśniowych mechanizmów dostosowania ucha środkowego.
Ta mikrogimnastyka pociąga za sobą zjawisko remanencji tworzące progresywne i trwałe warunkowanie mięśniowe: ucho środkowe staje się tym samym zdolne samo, spontanicznie i prawidłowo, dokonywać regulacji niezbędnych do przekazywania dźwięków.
Te różne funkcje zapewnia trzy „bloki" elektroniczne:
- Filtry, rozłożone na dwóch piętrach, tworzą dwa kanały i modulują przejście częstotliwości (jeden z nich może np. preferencyjnie przepuszczać częstotliwości wysokie, drugi — niskie).
- Bascule (przełącznik) reguluje kolejne przejścia z jednego kanału do drugiego; to coś jak drzwi, które otwierają się i zamykają według zmian natężenia komunikatu dźwiękowego.
- Równowaga: by przygotować prawe ucho do bycia kierującym, stosunek natężeń dźwiękowych odpowiadających dwóm słuchawkom jest stopniowo różnicowany przez redukcję natężenia po stronie lewej.
Co do samej informacji dźwiękowej, składa się ona z zestawu taśm magnetycznych nagranych w laboratorium, których kolejność emisji wyznacza program pomyślany w zależności od leczonego przypadku: chodzi głównie o muzykę i głos ludzki, ewentualnie opracowane elektronicznie — to znaczy mniej lub bardziej filtrowane przez redukcję natężenia częstotliwości niskich.
Programowanie materiału dźwiękowego
Program sam ustanawiany jest zgodnie z normami dyscypliny audio-psycho-fonologicznej; jego celem jest poprowadzenie pacjenta idealną ścieżką dźwiękową, którą powinien przebyć od swojego poczęcia — gdyż to od niej zależy jakość jego słuchania, a w konsekwencji jego zdolności ekspresji ustnej i pisemnej.
Od cielesnej komunikacji płodu z macicą matki aż do najpłodniejszych wymian werbalnych szlak jest długi i usiany zasadzkami: w każdym okresie ewolucji relacja podmiotu z otoczeniem może być zaburzona, ułomna lub wręcz zerwana.
Metoda polega — opierając się na fakcie, że już istnieje komunikacja między płodem a matką — na wzbudzeniu u podmiotu pragnienia, by ta komunikacja przedłużyła się po urodzeniu: najpierw z matką, potem z ojcem, wreszcie ze społeczeństwem.
Itinerariusz zaczyna się od „dialogu" wewnątrzmacicznego (dialogu, który w istocie sam może być ubogi — co zmusi praktykującego do przejęcia wszystkiego od zera) i kończy się wpisaniem podmiotu w społeczny kontekst (wpisaniem, które z kolei jest źródłem innego, znacznie bardziej osobistego marszu).
Ucho jest więc ponownie zanurzone w warunki przeżycia bardzo odległego — najdawniejszego, jakie udało mu się odebrać. W tym okresie jednak słuchanie płodu cechuje to, że odbywa się w środowisku wodnym, gdyż sam płód zanurzony jest w płynie owodniowym. Informacja dźwiękowa (dźwięki filtrowane) uzyskiwana jest przez przepuszczanie dźwięku przez filtry elektroniczne, które sztucznie odtwarzają słyszenie podobne do tego, jakie uzyskałoby się przez warstwy wody.
Zazwyczaj wykorzystuje się w tym celu głos matki — jest on bowiem jednym z głównych „szmerów" odbieranych przez zarodek. Matka badanego jest zachęcana do czytania przez pół godziny tekstu, który sprawia jej przyjemność: jest wówczas nagrywana w warunkach pozwalających — z myślą o filtrowaniu — zachować wysokie częstotliwości.
Gdy głos matki nie jest dostępny (rozwód, śmierć, zbyt zła jakość dźwiękowa…), sięga się po muzykę filtrowaną. Doświadczenie pozwoliło stwierdzić, że tematy muzyczne są tym skuteczniejsze, im bogatsze w wysokie częstotliwości — i im bliższe rytmom Mozarta lub chorałom gregoriańskim.
Po pewnej liczbie sesji dźwięków filtrowanych dokonuje się porodu dźwiękowego — to znaczy podmiot przechodzi ze słyszenia w środowisku wodnym do słyszenia w środowisku powietrznym. W tym celu, w trakcie sesji, filtrowanie może przechodzić od 8000 Hz do 100 Hz. Reperkusje tej fazy są zazwyczaj głębokie: daje ona podmiotowi możliwość przeżycia kluczowego momentu jego istnienia, w trakcie którego powinien był naprawdę narodzić się do świata.
Po porodzie dźwiękowym zaczyna się faza aktywna, w której podmiot przygotowuje się do spotkania z „drugim" (wszechświatem społecznym); kładzie się tam pierwsze struktury mowy.
Następnie podmiot zostaje doprowadzony do spotkania z samym sobą — to znaczy do zaakceptowania siebie. Materiał dźwiękowy pomaga mu wówczas rozkwitnąć w swojej mowie; jego autokontrole są wzmacniane i zapewniają mu dobre dostosowanie do własnych realiów oraz do warunków bytu narzucanych przez otoczenie.
Słuchanie wewnątrzmaciczne
Dwa pytania pozwalają zbliżyć się do problemu mowy:
Jak człowiek dochodzi do wytwarzania dźwięków artykułowanych?
Dlaczego odczuwa potrzebę ich wytwarzania?
Pierwsze z tych pytań może zaskakiwać, gdyż wydaje się oczywiste, że istota ludzka mówi, ponieważ wyposażona jest w aparat wyraźnie przeznaczony do pełnienia tej funkcji. W istocie to twierdzenie jest fałszywe, gdyż nie istnieje narząd fizjologicznie pomyślany w tym celu — mowa wykorzystała to, co istniało, by się zbudować: pierwszy zestaw złożony z części układu pokarmowego (wargi, jama ustna, podniebienie miękkie, język, zęby), oraz drugi pochodzący z aparatu oddechowego (krtań, jamy nosowe, płuca, przepona, klatka piersiowa). Tak więc, by oddać się na służbę mowy, krtań odwróciła się od swojej pierwotnej funkcji. Uwolniła się. A to uwolnienie zbiegło się z uwolnieniem ucha, początkowo przeznaczonego do lokalizowania dźwięków, lecz które zaczęło je analizować.
Co do drugiego pytania, Alfred Tomatis twierdzi, że ważne jest nie tyle to, by można było mówić, co to, by się tego chciało; małpa bowiem z czysto fizjologicznego punktu widzenia mogłaby również mówić — a jednak tego nie robi.
U źródła mowy musi istnieć pragnienie, którym może być tylko pragnienie komunikowania z drugim — to poszukiwanie sytuacji znanej, nawet przeżytej, czy wręcz żałowanej, w trakcie której ujawniła się głęboka idea wspólnoty, z której wyrasta pierwsze uświadomienie sobie relacji.
Lecz jak rodzi się ten popęd?
Na podstawie obserwacji angielskiego zoologa Alfred Tomatis opracowuje swoją odpowiedź. Autor ten miałby zauważyć, że jeśli jaja ptaków śpiewających były wysiadywane przez ptaki nieśpiewające, ptaki tego lęgu nie śpiewały. Co więcej, jeśli jaja wysiadywano przez ptaki, które śpiewały, ale inaczej, młode miały duże szanse „pomylenia" śpiewu po wykluciu.
Wydaje się więc, że audio-głosowe warunkowanie jest możliwe już na etapie jaja.
A gdyby tak było i w rodzaju ludzkim?
Doświadczenia prowadzone na noworodkach przez innych badaczy pokazały Alfredowi Tomatisowi, że jest na dobrej drodze: „matka tworzy swoje dziecko, daje mu gniazdo w sobie, karmi je, przygotowuje do życia przez dialog złożony z wszystkich kontaktów, jakie może z nim mieć. Komunikacja dźwiękowa jest najważniejsza, gdyż matka ujawnia się płodowi przez swoje hałasy organiczne, trzewne, a przede wszystkim przez swój głos.
Dziecko czerpie całą afektywną substancję tego mówiącego głosu…
Jest nim przesycone, przepojone — i integruje w ten sposób podłoże swojego języka macierzystego".
Chodzi w istocie o pierwszą komunikację audio-głosową, z której zarodek — gdy wszystko idzie dobrze — czerpie poczucie bezpieczeństwa pomocne mu w rozkwicie.
Pragnienie komunikacji jest wówczas tylko pragnieniem nieprzerywania — lub ewentualnego ponawiania — równie satysfakcjonującej relacji (akustycznej) z drugim.
Lecz jeśli płód słyszy, z pewnością nie robi tego w ten sam sposób, co my. Od urodzenia do dojrzałości „otwarcie" ucha jest progresywne; sam zaś poród wnosi fundamentalną modyfikację w słuchaniu, ponieważ ucho dostosowane do wodnego środowiska życia wewnątrzmacicznego musi nagle zaakomodować się do środowiska powietrznego.
Przed urodzeniem trzy części ucha — zewnętrzna, środkowa, wewnętrzna — są akustycznie dostosowane do tych samych częstotliwości; są one praktycznie częstotliwościami wody i znajdują się powyżej 8000 Hz. W chwili urodzenia ma miejsce prawdziwy poród dźwiękowy. Dwa pierwsze piętra ucha noworodka będą musiały dostosować się do impedancji otaczającego powietrza, podczas gdy trzecie piętro (ucho wewnętrzne) zachowuje swoje środowisko wodne.
Pierwsze dni po urodzeniu pozostawiają jednak dziecko w stanie przejściowym na płaszczyźnie życia dźwiękowego. Ucho środkowe — a w szczególności trąbka słuchowa — zachowuje przez dziesięć dni płyn owodniowy, tak że dwa piętra (środkowe i wewnętrzne) pozostają nastrojone na częstotliwości środowiska wodnego… Po dziesiątym dniu wszystko gaśnie, ponieważ trąbka słuchowa opróżnia się z substancji płynnej — a noworodek traci percepcję dźwięków wysokich, niemal już nie słyszy.
Będzie musiał, tygodniami, w toku długiego uczenia się, dążyć do zwiększenia zdolności akomodacji swojego ucha, pracując nad napięciem błony bębenkowej — by krok po kroku odnajdywać przez otaczające powietrze kontakt, jaki miał niegdyś z tym głosem, który kołysał go w głębi macicznego wszechświata.
Mając do czynienia z zaburzeniami psychologicznymi, których źródło niezaprzeczalnie sytuuje się na poziomie pierwszych etapów życia jednostek (okres wewnątrzmaciczny, poród, pierwsze relacje z matką…), Alfred Tomatis wpada wówczas na pomysł, by dać podmiotowi cierpiącemu przeżyć ten okres na nowo na płaszczyźnie dźwiękowej. Uzyskuje — dzięki prostym informacjom akustycznym — głębokie i niezwykle intensywne reakcje psychologiczne oraz ustanie niektórych objawów.
Dzięki dźwiękowi stało się więc możliwe odbudowanie pierwotnej relacji, ponowne przeżycie porodu — z całym odwarunkowującym aspektem, jaki takie doświadczenie może zawierać — i potencjalizacja pragnienia komunikacji z otoczeniem, bez którego nie ma równowagi psychologicznej. Coś w rodzaju „wyzerowania" jednostki, po którym następuje rekonstrukcja jej głębokiej osobowości — lecz tym razem w pełnej świadomości.
W tym procesie ogromna korzyść drogi dźwiękowej polega na tym, że nerw słuchowy bezpośrednio osiąga korowość, nie przechodząc przez centralną część wzgórza (czuciowego centrum pierwotnego mózgu; jest to centralna masa nerwowa podkorowa, działająca jak filtr, w którym rozmaite sensacje są koordynowane, interpretowane i oceniane przed przekazaniem ich świadomości — korze) — podczas gdy wszystkie inne informacje czuciowe przechodzą przez ten kanał. Jeśli wzgórze stawia zbyt dużą „oporność lub lepkość" — zablokowane afektywnością zaburzoną nawet pokonanymi traumami — okolica ta za każdym razem obudzi popędem wyjściowy(e) traum(y). Atakując natomiast bezpośrednio korę drogą słuchową, ta może w pewien sposób kontrreagować na wzgórze; i to przez ten odwrotny efekt kora, powiększając swoje świadome pole, przyjmuje na siebie bolesne trudności. Tak że w tych warunkach podmiot może wziąć siebie w garść; „leczy się" wówczas sam, własnym działaniem — wychodząc ze swojej somatyzacji, by wejść w prawdziwy dialog z sobą samym.
Doładowanie korowe
Zachowanie noworodka również ujawnia istotną funkcję ucha, szeroko wykorzystywaną przez trening audio-psycho-fonologiczny (A.P.F.).
Przed dziesiątym dniem małe dziecko jest toniczne i bardzo dynamiczne, lecz wskutek opróżnienia ucha środkowego wchodzi w fazę wyraźnie spokojniejszą — gdyż traci tym samym zdolność chwytania dźwięków o wysokich częstotliwościach. Zanim bowiem stało się narządem przeznaczonym do słyszenia, ucho pełniło funkcję doładowywania kory potencjałem elektrycznym.
Z jednej strony wertykalizuje istotę i zapewnia tym samym własną maksymalną wydajność energetyczną; z drugiej, prawidłowo odbierany dźwięk jest przekształcany w impuls nerwowy na poziomie komórek rzęsatych (komórek Cortiego) aparatu ślimakowo-przedsionkowego (ucho wewnętrzne).
Energetyczny ładunek tych impulsów nerwowych dociera tym samym do kory, która rozdziela go następnie po całym ciele — w celu tonifikacji i dynamizacji istoty.
Lecz nie wszystkie dźwięki są zdolne wywołać ten efekt doładowania. Na błonie podstawnej komórki Cortiego są znacznie gęstsze w części zarezerwowanej dla częstotliwości wysokich niż w tej, w której rozkładają się częstotliwości niskie; tak że przekazywanie korze chwytanej energii jest znacznie intensywniejsze, gdy pochodzi ze strefy wysokich, niż gdy emanuje z pola zarezerwowanego dla niskich.
Dźwięki wysokie dostarczą więc więcej impulsów nerwowych i wywołają większy efekt doładowania. Alfred Tomatis nazywa zresztą dźwięki bogate w wysokie harmoniczne dźwiękami doładowania, w przeciwieństwie do dźwięków niskich, czyli rozładowania. Te ostatnie nie wnoszą wystarczającej energii do kory i w końcu wręcz wyczerpują jednostkę — gdyż wywołują motoryczne odpowiedzi cielesne przez swoje działanie przedsionkowe (kanały półkoliste, utrikulus), które same pochłaniają więcej energii, niż labirynt jej dostarcza.
Ucho jest więc źródłem naszej witalności i naszego dynamizmu, gdyż przyczynia się do przebudzenia naszej mózgowej maszynerii. Ostatecznie to ono daje nam siłę do pokonywania agresji, odporność na wysiłek i energię, która zaciera zmęczenie. Przez swoje harmonijne działanie motywuje i wciąga jednostkę w dynamikę życia, w której łatwo jej brać siebie w garść i osiągać prawdziwą autonomię, manifestować niezachwianą wolę, wielkie poczucie odpowiedzialności, żywego ducha decyzji i stałą podskórną radość. Sama obserwacja osoby w depresji (której „baterie" są tak rozładowane, bez możliwości doładowania) jest najlepszą negatywną ilustracją tego obrazu. Trening audio-psycho-fonologiczny może na nowo ją nauczyć prawidłowo napinać swoje błony bębenkowe — by ponownie była zdolna odbierać dźwięki wysokiej częstotliwości. Co więcej, ta nauka ma bezpośrednią konsekwencję dla życia naszych narządów.
Równowaga neurowegetatywna
Nerw błędny — dziesiąta para czaszkowa, czy nerw Vagus według dawnych nazw — rozkłada swoją jedyną sensoryczną antenę na zewnętrznej powierzchni błony bębenkowej.
Jego obecność jest pierwszorzędna, gdyż jest jednym z nerwów regulujących mechanizmy ucha w zależności od „humorów" czy stanów ducha podmiotu — i tak jak umie ulegać psychice, tak umie naginać ją do własnych reakcji. W swojej intymności między istotą a ciałem, w plątaninie swoich licznych interferencji — które tak trafnie zasłużyły mu na nazwę nerwu błądzącego — jest panem drogi wegetatywnej, trzewnej.
Jego pole neuronowe jest ogromne: obejmuje błonę bębenkową, gardło, krtań, płuca, serce, żołądek, wątrobę (pęcherzyk żółciowy), śledzionę, nerki, trzustkę, jelito cienkie, okrężnicę, odbytnicę, odbyt…
Dzięki niemu wszystko może się harmonijnie zorganizować — lub, przeciwnie, rozregulować; w tym ostatnim wypadku pojawia się wówczas kondukt rozmaitych somatyzacji: trema, lęk, niepokój, bulimie, anoreksje, angina, astma, zapalenia ucha, nieżyt nosa… Ucho może odgrywać szczególnie szkodliwą rolę w tym obrazie; w tym celu wystarczy, by się zamknęło — to znaczy by rozluźniło muskulaturę młoteczka i nie wzywało strzemiączka. Hałasy są wówczas przekazywane jedynie częściowo, a te, które przechodzą, nie mogą być analizowane; zresztą tylko częstotliwości niskie mają szansę przejść — wciągając całkowicie rozluźnioną błonę bębenkową w zbyt szeroki ruch, który przez kontr-uderzenie pobudza małżowinową gałąź nerwu błędnego, ze wszystkimi reakcjami, jakie to pociąga w sferze wegetatywnej.
Widzieliśmy, że trening ma na celu ponowne nauczenie podmiotu napinania błony bębenkowej i ustawienia się w postawie słuchania wysokich. Wówczas pobudzenie nerwu błędnego ustaje, a jego uciszenie zalewa świat trzewny. Podmiot czuje, że rodzi się w nim wrażenie dobrostanu i uwolnienia o trudno uchwytnej treści — lecz wyraźnie zdaje sobie sprawę, że jest odtąd pewniejszy siebie i swoich możliwości. Oddech się rozszerza, lęk i przykurcze mięśniowe znikają, ogólne odprężenie rozkwita.
Pionowość i postawa słuchania
Ucho zapewnia również — dzięki swoim kanałom półkolistym — funkcję równoważenia, która wyznacza nasze postawy posturalne; to ważna rola, gdyż z pewnością niemożliwe jest dać jednostce dostąpić informacji ze swojego otoczenia i komunikacji, bez zapewnienia jej prawidłowej pozycji.
Pełnia słuchania może być osiągnięta tylko w pionie, gdyż nadstawiać ucha to także napinać ciało ku temu słuchaniu — by ofiarować informacji wrażliwe strefy naszej powłoki skórnej. Ustanawia się wówczas pętla zwrotna: słuchanie się poprawia i przekształca postawę, podczas gdy ta z kolei pozwala słuchaniu się doskonalić — dzięki komunikatowi, który zaczyna do niej docierać w sposób coraz wierniejszy.
To działania, reakcje i kontrreakcje słuchowe i cielesne kryją w swoich mechanizmach główne klucze do pionowości — gdyż ucho wewnętrzne potrzebuje centralizować informację motoryczno-posturalną, by uzyskać optymalną wydajność energetycznych przekształceń, jakie dokonują się na jego poziomie, oraz na poziomie skóry — tak bogatej w korpuskuły sensoryczne na swojej przedniej powierzchni — oraz mięśni i ścięgien zawierających korpuskuły Golgiego poddane grawitacyjnemu pobudzeniu.
To funkcja, którą ucho wewnętrzne pełni skutecznie z racji swojej przynależności do bardzo złożonego bloku neurologicznego obejmującego labirynt, móżdżek, korę i ciało; trzyma więc pod swoją batutą wszystkie mięśnie motoryczne ciała i koordynuje jego motorykę — to istotny element w uświadomieniu sobie ciała przez korę.
Łatwo zresztą wywoływać eksperymentalnie zmiany posturalne w zależności od pewnych modyfikacji słuchania. Wprowadzają one natychmiast wyczuwalną różnicę w postawie cielesnej. Narzucając słuchanie bogate w wysokie częstotliwości, obserwuje się natychmiast — w momencie ożywienia fonacji badanego — uderzającą korelację posturalną: kręgosłup się prostuje, klatka piersiowa się otwiera, badany nieświadomie szuka lepszej grzbietowej prostości przez obrót miednicy do przodu, twarz się odpręża i mobilizuje harmonijnie, głos się zapala. Przeciwna krzywa (sprzyjająca więc słuchaniu bogatszemu w częstotliwości niskie) wywoła modyfikację posturalną odwrotnego znaku na wszystkich wyżej wymienionych parametrach.
Trening obejmuje zresztą naukę postawy zwanej „postawą słuchania", która daje podmiotowi maksymalne otwarcie — skrajny rozwój jego możliwości emitowania komunikatu dźwiękowego w dobrych warunkach, a także prawidłowego odbioru informacji z otoczenia.
Ucho tak postawione może wówczas — jak powiedziano — odbierać wysokie i blokować niskie.
Trzeba pamiętać, że konsumpcja energetyczna naszego utrzymania posturalnego w okresie aktywności jest minimalna, gdy ciało jest w równowadze, proste i pionowe.
Prawe ucho kierujące a lateralność
„Trzeba być praworęcznym aż do lewej" — lubi powtarzać Alfred Tomatis.
Interesem jednostki w walce, jaką prowadzi o dostosowanie do świata, jest być prawostronnie nastawioną — nie tylko ręką i nogą, lecz także słuchem, mową i myślą.
Uważna obserwacja krzywych słuchowych śpiewaka pokazuje, że kontrola, jaką wywiera nad swoim głosem przez uszy, nie jest tej samej jakości po prawej i po lewej stronie.
Przez dźwiękowe oślepienie — lub przez wstrzykiwanie hałasu — łatwo jest sprawić, by aktywny śpiewak utracił kontrolę nad swoim lewym słuchem. Obserwator stwierdza wówczas, że śpiewa tak samo dobrze — a nawet lepiej niż wcześniej.
Natomiast jeśli prawe ucho jest wyłączone, podmiot natychmiast doznaje wielkich trudności w panowaniu nad swoim głosem.
Alfred Tomatis miał okazję powtarzać to doświadczenie z instrumentalistami i aktorami; sprawdzało się ono za każdym razem. W oczywisty sposób istnieje więc ucho kierujące — i jest nim zawsze prawe.
I choć oba uszy służą do lokalizacji dźwięków — bilateralność słuchowa sprzyja bowiem kątowaniu — wydaje się, że można dostąpić głębokiego panowania nad mową tylko wybierając prawe ucho jako antenę chwytania potoku słownego; lewe ucho daje globalną panoramę dźwiękowego otoczenia, prawe może wycelować w precyzyjny dźwięk i analizować go subtelnie.
Dlaczego ta asymetria? Ponieważ impulsy wychodzące z mózgu mogą się odbić — w celu wytworzenia dźwięku — tylko na poziomie krtani, którą człowiek uczynił swoim uprzywilejowanym instrumentem komunikacji. Otóż na tym poziomie istnieje asymetria: prawa półkrtań korzysta z nerwu krtaniowego wstecznego (motorycznego — chodzi o gałąź nerwu błędnego) znacznie krótszego niż jego odpowiednik; prawy nerw krtaniowy wsteczny kieruje się ku prawej ścianie krtani po skrzyżowaniu się u dołu z prawą tętnicą podobojczykową, podczas gdy lewy nerw krtaniowy wsteczny zanurza się w klatkę piersiową i tworzy pętlę pod aortą, zanim dotrze do bocznej lewej strony krtani.
W konsekwencji czas impulsów neuronowych jest różny; w obwodzie autokontroli łączącym krtań z uchem prawe ucho jest więc bliższe narządów fonacyjnych i informacji niż lewe.
Klasycznie ciało ludzkie jest „pocięte" na dwoje — z dominującą prawą stroną, obsługiwaną przez lewy mózg uważany za większy — bez jasnego uświadomienia sobie, że prawa strona nie może nic zrobić bez lewej. Dwie strony są wzajemnie pożyteczne — a idealną równowagą dla istoty ludzkiej jest funkcjonalna harmonizacja prawej i lewej.
Niesłusznie sądzi się, że wszystkie włókna nerwowe są skrzyżowane — że relacja lewa-prawa (lub prawa-lewa) jest jedyną możliwą; na poziomie ucha „pierwotnego" (obu utrikulusów i kanałów półkolistych) pęczki nie są nawet w ogóle skrzyżowane: prawa strona unerwia prawą stronę rdzenia kręgowego, na przykład. Dopiero później dwa pierwotne nerwy dają pęczki skrzyżowane.
W istocie tylko trzy piąte pęczków nerwowych są skrzyżowane — na dwie piąte, które są bezpośrednie.
Nie ma więc większej półkuli mózgowej — każda z nich ma swoją własną aktywność: prawy mózg pełni funkcję kontroli i integracji, lewy jest raczej wykonawcą.
W konsekwencji — wbrew temu, co się zwykle twierdzi — motoryka jest zasadniczo rządzona przez lewy mózg (nawet jeśli porusza się lewą ręką); natomiast prawy mózg sprawuje swoją kontrolę zarówno nad prawą, jak i lewą stroną. Aby tak było, trzeba jednak, by informacja była odbierana przez prawe ucho; jeśli zaś odbierana jest przez lewe, prawy mózg musi sam zająć się wykonaniem i — czyniąc to — nie może już właściwie pełnić swojej funkcji kontroli.
Oczywiście wiele osób zdoła dostosować się do złej lateralizacji — a nawet wykazać dużą błyskotliwość w działaniach intelektualnych lub innych. Lecz kosztuje to ich pewien wysiłek; i jakkolwiek by sobie radzili, byliby znacznie bardziej panami swoich środków, gdyby słyszeli z drugiej strony.
W treningu progresywnie i systematycznie lateralizuje się prawostronnie — i stwierdza się niemal zawsze, że gdy przenosi się podmiot ze słuchania lewym na słuchanie prawym uchem, jego wydajność mózgowa znacznie się poprawia: każda półkula zostaje umieszczona w swojej własnej roli — i wówczas uzyskuje się integrację lateralności czuciowo-motorycznej i audiofonacyjnej; cała wewnętrzna struktura istoty harmonizuje się.
Lecz jeśli ta lateralność zależy od wyboru, dlaczego niektóre osoby wybierają właśnie najmniej korzystny obwód autokontroli?
Trzeba doprecyzować, że wybór jest nieświadomy i związany jest z wypracowaniem mowy podmiotu.
Schematycznie: dziecko już komunikuje się z matką; na tym etapie gaworzenia nie ma jeszcze prawdziwego różnicowania uszu — z tego prostego powodu, że niemowlę nie musi jeszcze nadstawiać ucha, by precyzyjnie celować w dźwięki.
Sylaby są zatem powtarzane dwukrotnie (mama / papa / itd.) — każde ucho wysyła bowiem impuls do każdej półkrtani, przy czym impuls lewy ma niewielkie opóźnienie wobec prawego, ze względu na różnicę długości obwodów neuronowych.
Następnie dziecko spotyka ojca — wektora mowy socjalizowanej. By go zrozumieć i zintegrować ten język — pierwszy dla dziecka język obcy — musi nadstawić właściwego ucha. Dzięki niemu odpowiedź będzie natychmiastowa i precyzyjna, a słowa nabiorą całego swojego ładunku semantycznego.
Lecz jeśli relacje między ojcem a dzieckiem są wadliwe, to ostatnie ma wszelkie szanse wybrać lewe ucho — pozwala mu ono bowiem oddalić rozmówcę i chronić się przed nim.
Wówczas potok słowny nie jest już bardzo dobrze kontrolowany, a strukturyzacja mowy podmiotu może być zagrożona — z wynikającymi z tego szkodliwymi konsekwencjami na poziomie nauki pisma i integracji gramatyki.
Tak więc wszelki niedostatek tego prawego audio-słuchowego autokontrolu pociąga niemal koniecznie zaburzenia ekspresji ustnej i pisemnej, zmniejsza więc komunikatywność; w skrajności nauka innego żywego języka lub śpiewu staje się trudna — jeśli nie niemożliwa.
Równolegle zauważa się bardzo wyraźny spadek wydajności zdolności zapamiętywania, uwagi i koncentracji.
Interesujące jest zauważyć, że jeśli zmusi się leworęcznego do przejścia na prawą stronę, ten zazwyczaj odrzuca obie strony i dokonuje regresji, której najczęstszą konsekwencją jest powrót do mowy skierowanej do matki (sprzed „wyboru") — a więc do jąkania.
Obraz ciała
To pojęcie istotne i zazwyczaj dość źle zdefiniowane.
Istota ludzka jest przede wszystkim układem nerwowym pokrytym somatyczną osłoną, a obraz ciała dla człowieka to wykorzystywanie jego pola neuronowego — wykorzystywanie zmienne w zależności od jednostek i czynników przypadkowych, które je od siebie odróżniają; to także obraz lub „zintegrowane pojęcie", jakie każdy ma o sobie samym.
Obraz ten jest najczęściej bardzo różny od tego, czym byłby obraz doskonale obiektywny — a jego waga wynika z faktu, że nasz wygląd, postawa i zachowanie są pod jego bezpośrednią zależnością.
Co więcej, tylko jego prawidłowa integracja może wnieść cielesną zręczność, jakiej człowiek potrzebuje w najrozmaitszych aktywnościach — czy chodzi o uprawianie sportu, grę na instrumencie muzycznym, czy nawet zwykłe prowadzenie samochodu. Tylko wirtuoz posiada swój obraz cielesny do takiego stopnia, że włącza w niego instrument swojej aktywności i przestrzeń, w której się porusza — stanowi jedno z całością; tak łucznik japońskiego Zen jest jednym ze swoim łukiem i celem — a cel jest wtedy trafiany, nawet z zamkniętymi oczami.
Jak tworzy się ten obraz?
Powietrze nie przestaje się poruszać, ożywiane różnymi ruchami rotacji — każda istota jest tak zanurzona w strukturze dźwiękowej, która ją rzeźbi; dźwięk bowiem zwraca się nie tylko do ucha, lecz dotyka całego ciała.
Ucho stało się głównym odbiornikiem — ale chodzi jedynie o stopniową dyferencjację małej części skóry, która pierwotnie nie odróżniała się od reszty powierzchni skórnej.
Nasze ciało jest więc ujęte w sieć nacisków i impulsów, które pobudzają je we wszystkich punktach. Krok po kroku suma wszystkich tych pobudzeń układa się w zintegrowany obraz, który niejako rysuje ciało we wnętrzu.
Ta gra stymulacji może być wywoływana w różny sposób — istnieje jednak środek uprzywilejowany, kapitalny: jest nim mowa. Dźwięk, który sami wytwarzamy, wybija bowiem trwale na całym naszym obwodowym układzie nerwowym mnóstwo drobnych dotknięć (nacisków akustycznych). W zależności od używanych słów dotykamy bardziej lub mniej pewnych części naszego ciała.
Mowa stopniowo uwrażliwia obszary sensoryczne wykrywające fale akustyczne podtrzymywane przez „potok słowny" — strefami najbardziej sprzyjającymi tej wrażliwej informacji są te, w których rozkład włókien nerwowych wyspecjalizowanych w mierzeniu nacisków jest najgęstszy (twarz, przednia powierzchnia klatki piersiowej, brzuch, dłonie, grzbietowa powierzchnia prawej dłoni między kciukiem a wskazicielem, wewnętrzna część kończyn dolnych, podeszwy stóp).
Skądinąd pewne, że to dla zaoferowania jak największej powierzchni tych wybranych okolic, pionowość staje się obowiązkiem, gdy chce się doskonale panować nad mową.
Można stąd wyprowadzić zasadniczą zasadę: skoro obraz ciała jest konsekwencją mowy, to poprawiając mowę można przemodelować swoje ciało — gdyż ostatecznie nasz wygląd i postawa są również przez nią rządzone…
Lecz oczywiste, że jeśli jesteśmy rzeźbieni przez dźwięk, który emitujemy, jesteśmy nimi również rzeźbieni przez dźwięki, które emituje drugi. Wówczas, w tej perspektywie, dialog jest pewnym sposobem, w jaki dwie jednostki wprawiają się wzajemnie w wibrację; a jakość ich interkomunikacji zależy ostatecznie od zgodności ich obrazów ciała, związanych z koherencją ich krzywych słuchania: dwa podmioty, które prezentują krzywe zniekształcone i bardzo niepodobne, mają mało szans porozumieć się, gdyż w dosłownym znaczeniu nie są już na tych samych długościach fal — ich interrelacja staje się trudna, a wręcz przykra. Alfred Tomatis mógł sprawdzić to z mnichami.
Dzięki filtrom narzucił dwóm podmiotom identyczne krzywe słuchowe — i rzucił ich w bardzo sporną dyskusję: nie zdołali wejść w niezgodę. Następnie odwrócił krzywe i uruchomił błahy dialog: po kwadransie się kłócili. Każda istota ludzka powinna mieć za cel sprawić, by jej obraz ciała był jednolity z całością, do której należy.
Gdyby między nim a pewnymi obiektywnymi dyspozycjami ciała lub umysłu istniało zniekształcenie, można być pewnym, że podmiot doznawać będzie trudności w dostosowaniu do świata i do samego siebie — to znaczy, że źle się poczuje w ciele, którego ledwie będzie świadomy; nie zdoła określić swojego miejsca w strukturach czaso-przestrzennych i społecznych; w skrajności sama koordynacja motoryczna może być deficytowa.
Oczywiste, że dobry obraz ciała realizuje absolutne przyleganie ciała realnego i wyobrażonego: to obraz, dzięki któremu można być sobą aż po ostatni atom, i zaangażować się w harmonijną dynamikę behawioralną.
Niektóre szczególne zastosowania
Choć wszyscy jesteśmy w mniej lub bardziej dotknięci treningiem audio-psycho-fonologicznym, pewne grupy ludzkie lub kategorie zawodowe są nim dotknięci szczególnie.
Niniejsze wyliczenie nie jest oczywiście wyczerpujące.
Wychowawcy
Termin ujęty w najszerszym sensie — od nauczyciela aż po samych rodziców… gdyż treść przekazywanej wiedzy nie liczy się sama: jakość nośnika jest niewątpliwie równie ważna.
Trener, profesor, którego głos jest źle ustawiony lub wadliwy, niszczy słuchanie nauczanych podmiotów — i to tym bardziej, im są one młodsze.
Mówcy
Myślę o politykach, adwokatach, duchownych — dla których prawidłowy głos jest pierwszorzędny.
Wszelki podmiot, którego pole słuchowe jest zredukowane, a głos uszkodzony, nie może liczyć na skuteczne przekonywanie rozmówcy — gdyż komunikat, który mu przekazuje, nie przechodzi: bądź dlatego, że jest źle skonstruowany, bądź dlatego, że jego dźwiękowy nośnik jest złej jakości.
Gdy człowiek chce naprawdę wejść w komunikację z innym i działać na niego, to żywa istota globalna przychodzi — niczym pewien rodzaj ożywiacza — grać na całości psychofizjologii drugiego.
Siła człowieka tkwi w tym, że jest zdolny do tej wirtuozerii: grać na sobie tak doskonale, że może wprowadzić w rezonans drugiego — lub innych — i tym samym kierować ich wewnętrzną dynamiką.
Śpiewacy i muzycy
Umieć śpiewać — lub grać na instrumencie — to zasadniczo umieć postawić się na słuchaniu własnego potoku słownego, lub dźwięku emitowanego przez instrument, by lepiej je kontrolować.
A doświadczenie dowodzi, że poprawa u podmiotu jego potencjału kontroli przez słuchanie pozwala mu nabyć większego panowania nad głosem lub instrumentem.
Sportowcy
Aby celować w danym sporcie, oczywiste, że potrzebne są pełne cechy atletyczne — i że trzeba mieć doskonałą znajomość technik i reguł wybranej dyscypliny sportowej.
Jednak nawet po spełnieniu tych warunków — w wyniku rozmaitych specyficznych treningów, jakim atleta jest poddawany — stwierdza się, że to wciąż niewystarczające: musi on bowiem osiągnąć dodatkowo wysoki stopień świadomości cielesnej, gdyż wszystkie sporty wymagają pełnego zaangażowania istoty ludzkiej za pośrednictwem ciała.
W skrajności nie jest nawet przesadą twierdzić, że podejście psychologiczne powinno poprzedzać techniczne podejście do rozważanej dyscypliny.
„Niektóre sporty — lub techniki — dochodzą do stania się przedłużeniem ciała: na przykład tenis, pelota baskijska, bilard… Dialog między ciałem a piłką wyznacza pogłębione poznanie postawy — w perspektywie podejścia mającego mobilizować inteligencję do gry z przedmiotem. Chodzi o gruntowne poznanie kinetycznych właściwości danego ciała i wyzyskanie wszystkich jego możliwości — by jak najlepiej zaspokoić wymagania narzuconej reguły. Uczenie się odwołuje się do ludzkiego geniuszu — z jednej strony przy ustanawianiu reguł, z drugiej przy ich przestrzeganiu, w zależności od obrazu ciała wobec przedmiotu".
Łatwo stąd wnioskować, że w sportowych zawodach — przy równej technice i formie fizycznej — to ten, kto posiada lepszy obraz ciała w stosunku do drugiego, odnosi zwycięstwo.
Dysponując najszerszym świadomym polem, jest mistrzem możliwości koncentracji i autokontroli — które ryzykują zawieść jego przeciwnika.
Oreille Électronique właśnie rozwija lub wzmacnia lateralność prawostronną — i pozwala tym samym na lepszy i szybszy autokontrol psychomotoryczny; zwiększa odporność na wysiłek i przyspiesza zdolność regeneracji; łagodzi tremę, czy nawet lęk, i uwalnia podmiot od impedimenta afektywnych lub trzewnych; komunikatywność i otwarcie podmiotu rosną — stąd lepsza integracja w obrębie zespołu…
Osoby narażone na hałas
Na przykład robotnicy pracujący w hałaśliwym otoczeniu, inżynierowie dźwięku, muzycy — czy nawet po prostu młodzi słuchający nieco zbyt głośno muzyki nowoczesnej (zwłaszcza pop; szwedzkie badanie ujawniło, że w 1970 roku zaburzenia słuchu z powodu dźwiękowej agresji były dziesięciokrotnie częstsze u nastolatków niż w 1956 roku!).
Gdy zanurza się jednostkę w hałas (120 dB, 130 dB), ucho natychmiast doznaje uszkodzenia — a jeśli się ulgi nie udzieli, po miesiącu uszkodzenie staje się nieodwracalne. Trzeba jednak doprecyzować, że jeśli natężenie 120 dB jest bolesne, to natężenie 80 dB wystarcza czasem, by pojawiły się poważne zaburzenia.
Zresztą natężenie nie jest jedyną przyczyną — czas ekspozycji na hałas, jego częstotliwość, jego mniej lub bardziej niespodziewany charakter modyfikują rozmiar wyrządzonych szkód.
Alfred Tomatis stwierdził, że gdy robotnik z Arsenałów — w dojrzałym wieku — był przydzielany do silników, miał zazwyczaj za sobą stopniową progresję ekspozycji na hałas. Miał szczęście przejść w ten sposób rodzaj słuchowego treningu — tak że zachowywał się jak prawdziwy atleta w swojej spontanicznej i automatycznej obronie przed hałasem: to znaczy wzmocnił i opanował muskulaturę swojego ucha środkowego.
To dokładnie to, czego dostarcza swoim działaniem Oreille Électronique — może więc pomóc podmiotowi skutecznie zwalczać dźwiękową agresję i chronić się przed nią.
Jest to tym ważniejsze, że działanie hałasu może mieć niekorzystne reperkusje nie tylko na słuch, ale i na funkcjonowanie serca, krążenie krwi, rytm oddechowy, pasaż jelitowy, życie hormonalne, wzrok, ośrodkowy układ nerwowy, pamięć, równowagę intelektualną i mentalną…
Integracja języków żywych
Dawne wschodnie przysłowie powiada: „Jeśli posiadasz jeden język, masz jedno życie; jeśli posiadasz dwa — masz dwa życia".
Wieczna mądrość starożytnych. Nie dziś będziemy ich kwestionować — nigdy bowiem nie było tak istotne, jak dziś, by znać kilka języków.
Lecz nie wszyscy mamy te same możliwości wobec tego problemu, jakim jest integracja języka obcego — gdyż mówić w języku to przede wszystkim dostosować własne słuchanie do akustycznych częstotliwości tego języka.
Tak więc „dar języków" nie jest tyle darem mówienia w nich, co darem ich słyszenia.
Okazuje się, że w zależności od rejonów globu istnieją różne typy słuchu — różne „uszy" — odpowiadające w przybliżeniu różnym językom.
Każde z nich charakteryzuje się szczególnym pasmem selektywności, czyli „pasmem przenoszenia". Ucho francuskie na przykład gra między 1000 a 2000 Hz, podczas gdy ucho włoskie wpisuje się między 2000 a 4000 Hz.
Pasmo przenoszenia rosyjskiego sięga od dźwięków najbardziej niskich do częstotliwości najwyższych — co daje im zdolność łatwego uczenia się wielu języków (co zresztą zauważono od dawna).
Przeciwnie, niemożność skutecznego odtworzenia obcego języka jest zazwyczaj jedynie formą głuchoty.
Wobec nieprzyzwyczajonej informacji dźwiękowej ucho zmienia swoją postawę słuchania, by przyjąć inną — doskonale zdefiniowaną, różną pod każdym względem od tej, w jakiej ustalił je język macierzysty. I może się zdarzyć, że nie będzie w stanie wykonać tej pracy akomodacji.
Szczęśliwie nie wszystko jest w tym wypadku stracone. Dzięki Oreille Électronique możliwe jest odblokowanie wadliwego ucha — by sztucznie wytworzyć tę receptywność, której mu brak. Aparat ten pozwala zwężać lub rozszerzać do woli pasmo przenoszenia — i dać tym samym podmiotowi ucho angielskie, hiszpańskie itd.
Modyfikując słuch podmiotu — ucząc go słyszeć inaczej niż jest do tego przyzwyczajony przez język macierzysty — wyzwala się inny sposób mówienia: inny tryb ekspresji, charakterystyczny dla studiowanego języka. Ten audio-głosowy efekt pociąga modyfikacje barwy, organizacji aparatu fonacyjnego, użycia jam rezonansowych, napięcia krtaniowego, oddechu, mimiki — tyle modyfikacji, które reagują łańcuchowo, przez odruchowe zapalanie się rozprzestrzeniające stopniowo na całą morfologiczną strukturę podmiotu — aż pozwoli mu się wyrażać, myśleć, a nawet istnieć poprzez ten nowy język.
Oreille Électronique umożliwia tę asymilację w głębi. Lecz zanim rozpocznie się naukę języka obcego, dobrze jest przeprowadzić bilans słuchowy — jeśli bowiem z rozmaitych powodów okaże się, że jest się głuchym na przykład na częstotliwości powyżej 2000 Hz, nie ma sensu uczyć się angielskiego, którego pasmo przenoszenia położone jest wyraźnie powyżej. W tych warunkach nigdy nie zostanie poprawnie przyswojony — najpierw trzeba „otworzyć" ucho.
Menedżerowie
Jeśli jest kategoria ludzi, która powinna łączyć w sobie istotę tego, co powiedziano powyżej — to z pewnością kategoria menedżerów, wyższych kadr, „decydentów", negocjatorów.
Ci ludzie potrzebują wszystkich cech ludzkich rozwiniętych do maksimum — tak na poziomie fizycznym, jak i mentalnym; lecz przede wszystkim potrzebują nienagannej maszynerii nerwowej, sprężystej, szybkiej w odpowiedziach.
W starzejącej się korowości procesy nerwowe się stwardniają, pamięć już nie integruje dobrze, koncentracja się rozcieńcza, oryginalne połączenia stają się rzadsze, a potem znikają.
Otóż tym, czego najbardziej potrzebujemy, są twórcy, którzy jako jedyni potrafią znaleźć nowe drogi, jakich domagają się znaczne problemy, przed którymi stoimy.
Widzieliśmy, że Oreille Électronique — przez swoje bezpośrednie działanie na korę, przez ten masowy dopływ natychmiast użytecznej energii — zapala świadomość i stymuluje kreatywność.
To narzędzie „przebudzenia" par excellence.
Co więcej, harmonizacja i koherencja krzywych słuchania jest jednym z determinujących elementów w formowaniu zespołów stabilnych, o wysokiej wydajności — wymiany są tam liczne, odprężone i płodne.
Wniosek
Ucho jawi się więc jako główny narząd grający rolę łącznika między świadomością a osobą — i między tą ostatnią a jej otoczeniem.
Główny narząd również w budowaniu i tłumaczeniu myśli — gdyż zapewnia jej szlak za pomocą głosu dobrze ustawionego, dobrze brzmiącego i harmonijnie modulowanego — który pozostaje fundamentem wszelkiej ludzkiej komunikacji.
Uwolniona spod uścisku przeszłości i dawnych zahamowań przez skuteczne neuronowe odwarunkowanie, istota uczestniczy w pełni w aktywnościach dających jej poczucie istnienia — jej percepcja znacznie się wysubtelnia, a jej integracja jest taka, że nie odczuwa już przerw między swoją korą a otaczającym ją wszechświatem.
Jej zakotwiczenie w realności jest solidne — i z łatwością przechodzi ze słuchania swojego „świata wewnętrznego" do słuchania świata, w którym jest zanurzona — nie czepiając się już zastygłych i przedawnionych skal wartości. Jej plastyczność i zdolność dostosowania są maksymalne — umie nieustannie kwestionować dawne wartości, by pojąć inne, prawdziwsze lub bardziej zgodne z teraźniejszością. Te zdolności są istotne w naszym świecie w ciągłej ewolucji, który wymaga częstych kwestionowań.
Oreille Électronique pociąga za sobą dojrzewanie istoty, zwracając się bezpośrednio do struktur mózgowych — i zgodnie z programem opartym na samych prawach rozwoju człowieka.
Wydaje się konieczne podkreślić, że Oreille Électronique w żaden sposób nie ma na celu sztucznego warunkowania podmiotu. Nie jest maszyną dostosowującą uszy i mózgi do arbitralnego modelu. Przeciwnie — jest instrumentem zdolnym pomóc jednostce straumatyzowanej, sfrustrowanej, niedostosowanej lub zablokowanej jakimś wypadkiem swojej historii, odnaleźć — przez pełne otwarcie, czyli pełne wyzwolenie jej słuchowych percepcji — pozytywną wolność swojej natury, aktywną wolność swojego przeznaczenia. Chodzi w istocie o proces wyzwalający łączący wstępne odwarunkowanie z ponownym warunkowaniem wykonywanym zgodnie z idealnymi normami.
Jej pole działania jest więc ogromne — od powrotu do równowagi istot ludzkich silnie zaburzonych aż po skrajny rozwój zdolności ludzi już dysponujących dobrą równowagą naturalną.
Z tego tytułu Oreille Électronique może być masowo używana do recyklingu dorosłych — by wzbudzać przebudzenie ich aktywności korowej, często uśpionej; wielu dorosłych pozostaje bowiem w głębi „dyslektykami", którzy się tego nie domyślają: są rozproszeni, ich zdolność koncentracji jest słaba, ledwie mają pamięć, czytają powierzchownie i źle integrują, noszą swoje ciała jak źle skrojone i krępujące ubrania, są męczliwi, bez tonusu, depresyjni…
Oreille Électronique może — nawet dorosłemu w pewnym wieku — przywrócić pełne możliwości dostosowania i pozwolić mu odnaleźć witalność, pragnienie odrodzenia się i komunikacji z nowymi środowiskami społecznymi i zawodowymi.
Dokument oryginalny — faksymile historycznego PDF (pobieranie bezpośrednie).