Rola ojca w rozwoju dziecka
Głos ojca odgrywa kluczową rolę w psychologicznym rozwoju dziecka. Co mówi o tym metoda Tomatisa?
Rola ojca w rozwoju dziecka
[Tekst FR oryginalny zaczyna się w trakcie zdania.]
…zbadać rolę ojca. Bardzo wcześnie, na początku swych badań, Alfred Tomatis podkreślał rolę pivota, jaką odgrywa on w rozwoju dziecka. W swoich pismach pojmuje ojca jako pośrednika między bezpieczeństwem reprezentowanym przez bliskość ciała matki a społeczeństwem, które jednocześnie zniewala dziecko i napawa je lękiem. Sądzi zatem, że ojcowie mogą odgrywać ważną rolę, pomagając dziecku zdobyć panowanie nad światem społecznym. Czyniąc to, przyczyniają się do wspierania u dziecka dobrze przystosowanego rozwoju, który sprzyja zdrowym relacjom emocjonalnym tak w teraźniejszości, jak i w przyszłości.
W jego ujęciu ojciec i matka stają się ostatecznie dwoma niezbędnymi i dopełniającymi się biegunami między wychowaniem a uspołecznieniem. Wiedział oczywiście, że jest to uproszczenie — lecz takie, które pozwala unaocznić trudną drogę dziecka w toku jego dojrzewania, tak by łatwo można było pojąć charakter procesu. Niemniej jednak ważne jest, by pamiętać — podejmując rolę ojca — że sprawy nie są aż tak uproszczone.
Rola ojca. Głos ojca
Jak właśnie zauważyliśmy, rola ojca w rozwoju dziecka bywa zbyt często niedoceniana. A przecież oczywistością jest, że dziecko ma dwoje rodziców, z których każdy odgrywa rolę odmienną, lecz dopełniającą się. Bez czynnej obecności ojca lub kogoś przyjmującego tę rolę dziecko może mieć trudności z osiągnięciem zadowalającego poziomu równowagi i znalezieniem swojego miejsca w społeczeństwie. Jak zobaczymy dalej, jakość owego psychologicznego dostosowania ogromnie wpływa na jakość słuchania u dziecka.
Tradycyjne ujęcie ojca głosi, że jest on postacią peryferyjną tak długo, jak małe dziecko potrzebuje cielesnej opieki sprawowanej przez matkę. Pogląd ten utrwala klasyczny podział pracy między płciami: z jednej strony matka zajmująca się dziećmi, z drugiej ojciec — w roli żywiciela rodziny, pracujący poza domem. Ten model rodzinny wciąż wywiera silny wpływ w społeczeństwach tradycyjnych, a także w społeczeństwach nowocześniejszych, w których wszakże wiele kobiet pracuje poza domem.
Fakt, że niektórzy ojcowie pełnią rolę żywicielsko-opiekuńczą (gdy zostają w domu, podczas gdy ich żony wychodzą do pracy), nie znosi całkowicie różnic — jak można by sądzić. Badania pokazują, że mężowie dzielący opiekę nad dzieckiem ze swoją żoną mogą być bardzo skuteczni i bardzo korzystni dla rozwoju małego dziecka, lecz w sposób całkowicie odmienny od niej. Na przykład podczas gdy matki skłaniają się do delikatnego kołysania niemowlęcia i wokalizowania bardziej niż ich mężowie, ci ostatni dostarczają innego rodzaju doświadczenia zmysłowego — gdyż skłonni są być agresywniejsi i bardziej aktywni w zabawie z dzieckiem.
Trzymają je mocniej w ramionach i podrzucają w górę, z dołu do góry i z góry na dół, jakby niemowlę nagle znalazło się w windzie. Ta stymulacja przedsionkowa kontrastuje z mniej intensywną cielesną stymulacją matki i często zachwyca dziecko. Wyżej wspomniane badania wnioskują, że obecność „ojca matkującego" jest pozytywna, gdyż dzieci pięciomiesięczne, którymi taki ojciec zajmuje się priorytetowo, wokalizują więcej w obecności obcych, częściej eksplorują przedmioty obecne w swoim otoczeniu i chętniej godzą się być trzymane w ramionach osób nieznanych niż dzieci w tym samym wieku znajdujące się głównie pod opieką matki. Oczywiste jest więc, że ojciec ułatwia niezależność dziecka, gdy to jest jeszcze w niemowlęctwie. Trzeba jednak pospiesznie dodać, że ojciec nie jest jeszcze postrzegany jako taki przez dziecko na tym etapie jego rozwoju.
Przeglądając wiele badań, Boris Cyrulnik, francuski neurolog i psychiatra, wnioskuje, że „aż do szóstego miesiąca życia niemowlęta przyjmują każdego obcego jako matczynego zastępcę", lecz podkreśla, że około tego samego wieku charakter przywiązania dziecka się zmienia. Od tego okresu, nawet jeśli matka jest często nieobecna, lepiej zdaje się zaspokajać potrzeby bezpieczeństwa dziecka niż ktokolwiek inny. Cyrulnik tłumaczy, że zmiana ta wynika z faktu, że około siódmego miesiąca dojrzewanie dróg wzrokowych prowadzących do potylicznego płata mózgu pozwala zorganizować obraz.
Niemowlę jest wówczas zdolne zachować w umyśle pełny obraz wzrokowy twarzy zamiast odbierać ją w postaci elementów cząstkowych. Ten neuropsychologiczny rozwój pozwala dziecku odbierać różnicę między bardzo znajomym obrazem wzrokowym, takim jak obraz matki, a wszelkim innym obrazem. Od tej chwili, gdy dziecko stawiane jest w obecności nowego przedmiotu lub osoby, najpierw spojrzy na matkę, zanim podejmie jakąkolwiek próbę eksploracji w stronę przedmiotu lub osoby.
Jeśli w pierwszych sześciu miesiącach ruch nosa lub brwi wystarczał, by wywołać u dziecka uczucie radości, to po szóstym miesiącu jest inaczej, gdyż twarz wywołuje to samo uczucie tylko wtedy, gdy jest znajoma. Jeśli nie jest, niemowlę szuka schronienia w ramionach matki, by się uspokoić i poczuć bezpieczne. Dopiero wówczas spróbuje dosięgnąć nieznanego przedmiotu lub wyciągnąć ramiona ku obcemu. W istocie im trwalsze jego przywiązanie do matki, tym bardziej będzie pociągane przez nowe przedmioty.
Dowodem tego jest fakt, że dzieci przedwcześnie odłączone od matki w pierwszych sześciu miesiącach — z powodu choroby na przykład — bywają o wiele bardziej przerażone nowym przedmiotem lub nieznaną osobą niż dzieci, które od matki nie były odłączane.
[Tekst FR oryginalny urywa się w tym miejscu — brak kontynuacji w źródle.]