Śpiewacy, instrumentaliści i dyrygenci obserwują zdumiewające rezultaty treningu opartego na koncepcjach Tomatisa. Staż „treningu słuchania" trwa tradycyjnie około trzydziestu

Tomatis dla muzyków — Roberta Prada i Francis Keeping

Śpiewacy, instrumentaliści i dyrygenci obserwują zdumiewające rezultaty treningu opartego na koncepcjach Tomatisa. Staż „treningu słuchania" trwa tradycyjnie około trzydziestu dni — codzienne sesje po dwie godziny, ułożone w czterech półgodzinnych częściach. Uprzedzamy muzyków, że nie powinni nasłuchiwać krytycznie proponowanych im dźwięków muzycznych, nawet jeśli wydają się dziwne lub mocno przefiltrowane. W drugim etapie wprowadzamy także sesje aktywne — uczymy odpowiedniej postawy, ćwiczymy słuchanie oraz powtarzanie krótkich fragmentów śpiewanych i mówionych. Ćwiczenia wymowy w języku ojczystym (na przykład włoskim) poprawiają technikę wokalną, dzięki czemu udaje się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: śpiewacy wypowiadają słowa, które mają zaśpiewać, do mikrofonu, który filtruje głos i odsyła go do ich uszu przez słuchawki wyposażone dodatkowo w wibrator — by uruchomić przewodnictwo kostne. Pierwsze sesje służą trenowaniu samego słuchania, bez konieczności jakiegokolwiek wykonania ze strony artysty. W drugiej fazie oczekujemy, że bardziej się zaangażuje i sam stanie się wokalnie aktywny. Zmiana jest odczuwalna natychmiast, ale po trzydziestu dniach ujawnia się pełniej! Trwa nawet po zakończeniu treningu.

Stymulujemy ucho filtrem górnoprzepustowym, zaczynając od 250 herców i dochodząc stopniowo do 8000 herców — prawe ucho doprowadzamy zaś do przejęcia roli kierowniczej i technicznej wobec języka. Najkrótsza i najskuteczniejsza droga dźwięku to z reguły słuchanie prawym uchem. Dźwięk dociera do mózgu najpierw przez kość ku ślimakowi, a dopiero w drugiej kolejności drogą ucha zewnętrznego — to rozróżnienie również wpisuje się w cały proces. Wirtuozeria jest możliwa tylko wtedy, gdy ucho prawe jest kierownicze, gdy przewodnictwo kostne zostało w pełni doświadczone i gdy oba uszy są całkowicie „przebudzone". Kiedy artysta podejmuje dialog z brzmieniem własnego głosu, przygotowujemy grunt pod przemianę. Przewodnictwo kostne (wzmocnione wibratorem wbudowanym w słuchawki) rozpala ciało rezonansem. Przyjemność tego doznania budzi w osobie silne pragnienie jego powtórzenia.

Zdolność uwagi rośnie natychmiast, pociągając za sobą poprawę pamięci krótkotrwałej. Uczeń-artysta skupia się i rozumie. Postęp staje się równomierny, okresy stagnacji niemal znikają, a nauka zamienia się w przygodę. Cóż to za ulga dla kompetentnego nauczyciela móc zwracać się do ucznia, który w czasie lekcji nie kontempluje odległej galaktyki! Tomatis w żadnym razie nie zastępuje techniki — ale spektakularnie przyspiesza naukę. Równowaga, postawa i schemat ciała zyskują dzięki lepszemu połączeniu ucha z mózgiem. Trema słabnie, bo ciało czuje się zakorzenione, a wejście na scenę z czujnością zachowaną w spokoju staje się łatwiejsze. Ucho prowadzi ciało, a wraz z nim — technikę. Z chwilą, gdy artysta odnajduje swój autentyczny głos twórczy, jego komunikacja wzbogaca się o bardziej złożone brzmienia, jasne myśli i większą głębię emocjonalną. Słuchający przeżywają porywające niespodzianki — w żywych marzeniach sennych i w ciągu dnia, na przestrzeni całego procesu. Kiedy przestawiamy meble w mieszkaniu, zawsze następuje chwila chaosu. My przesuwamy meble we wnętrzu głowy ludzi, którzy się do nas zwracają — i bywa to zabawne, bywa burzliwe. Nasz artysta odkrywa, że słuchanie powołuje do życia coś nowego i trwałego. Tomatis pracował początkowo z artystami dotkniętymi zmęczeniem zawodowym: śpiewacy są poddani działaniu hałasu własnego głosu (80 decybeli lub więcej wewnątrz głowy), a instrumentaliści — dźwiękowi bardzo bliskiemu ich instrumentu. Komórki rzęsate ślimaka nie regenerują się; trening Tomatisa poprawia ich funkcjonowanie, a bezpośrednia stymulacja mózgu drogą kostną zawsze pozostaje pomocna. Nauka języka obcego to elegancki nośnik koncentracji, uwagi i pamięci — poprawia także wysokie składowe głosu, bogactwo i płynność dźwięku, zakorzenienie, równowagę i tak dalej. Dysponujemy obecnie urządzeniami małymi, niedrogimi, przenośnymi, wygodnymi w użyciu i w dzieleniu się nimi — dla osób, które muszą wpasować program w przepełniony grafik albo potrzebują od czasu do czasu „doładować akumulatory". Ta praca to coś więcej niż naprawa. Postrzegamy ją jako sposób na przyspieszenie nauki i zdobycie przewagi konkurencyjnej. Zaobserwowaliśmy ogromne korzyści u wszystkich naszych klientów, młodych i starszych. Wszyscy podchodzą do życia z większą lekkością, dokonując wyborów wyraźnie dla siebie korzystnych. Roberta Prada i Francis Keeping, Nowy Jork.

© Copyright Bernard AURIOL (email: auriol@free.fr) (C) Roberta Prada, Francis Keeping i Giornale della musica, 21 lutego 2008